Poezje, erotyki


Po  latach


Nie poznałem cię.
Wybacz, czas robi swoje,
a ty jesteś taka – nieokreślona.
Co mam powiedzieć,
by ucieszyło nas
niespodziane po latach spotkanie?

Chociaż się starasz uśmiechać,
widzę smutek w twych oczach.
Wyglądasz na zmęczoną.
Gdzie się podział twój powab i czar
gdy w zachwycie brakowało słów,
gdy ekscytowała z tobą każda chwila,
zniewalała słodycz twoich ust?
Czas kreśli rysy twej twarzy.
Przeplata się przeszłość
jak twój pobieżny makijaż i róż.

Krępujesz się, gdy daję ci kwiaty. 
Mówisz – małżeństwo ci służy,
masz męża, dzieci, swój dom.
Kiedyś jaśniałaś radością życia,
teraz zbiera ci się na łzy.
Podajesz swą ciepłą dłoń na pożegnanie.
Twój dotyk…
mój Boże -jednak
to wciąż ta sama ty…


Maleńkie  szczęście


Gdy przyjdę
przyniosę ci wiersz
szeptem odezwą się usta
usiądziemy obok siebie
uwolnimy zmysły
wypijemy lampkę wina

może miłość przycupnie wokół nas
posłucha o czym mówimy
pozostanę do chwili
gdy zaprzeszły czas
da nam znać
że pożegnania wybiły godziny

 podasz mi swą drobną dłoń
wrócę na swoje przestrzenie 
może – jeszcze tylko zaśpiewa nam wiatr?
coś wyda się fantazją, może snem?
tchnieniem rozleją się rozmów rumieńce
a trzepot ptasich skrzydeł
wskaże nam drogę gdzie szczęście


Nocne  życie  teatralnej  sali


Umilkły oklaski
Dźwięk zasuwanej kurtyny
Opustoszała scena
Ucichł ostatni akt
Wyszedł ostatni widz
Aktorzy odegrali swe kwestie i role   

Ucichła siedmiu strun chóralna muzyka 
Wygasłe rampy rzucają smutne cienie 
Uśpiły się rzędy krzeseł
Zapadła jak nawy kościelnej cisza
W garderobach zawieszono stroje

Zaczęła się orficka maskarada
Na scenę weszły kukły, przebierańcy
Uśpione manekiny o wykrzywionych twarzach
Udające teatralne maski

Dusze bohaterów odegranych ról 
Rozpoczęły własną grę
Swoje przedstawienie
Obnoszą się dumą – stworzymy nowe muzy
Jesteśmy piękni, niezwykli, wspaniali
Trwaj nasza nocy świętojańska
nasza chwilo złudzeń
nasz teatrze pozorów


Milczenie                                                                                          

 
Milczenie
ile ma znaczeń
ile oczekiwań od losu
w milczeniu
płonie słońce, błękity
lśni srebro gwiazd
magia nocy
ścieli się tęcza nieba
płyną obłoki, zapachy bzów
wskazówki zegara
wskazują
krótkie chwile wieczności

w milczeniu
zamyka się cisza
głębokich, grobowych studni
 trwają rozmowy kamiennych rzeźb
 w milczeniu
 oddalają się drogi życia
trwa nostalgia dolin i wzgórz
 bezmiar samotności


Korzenie                                                                                                         


Moje korzenie
mój ród
nie są stąd.
Zgłębione są
w kresowych przestrzeniach,
gdzie galicyjski czarnoziem,
rodził polski chleb,
użyźniany potem ojców,
w wiekowych pokoleniach.

Moja Ziemia jest tam,
gdzie gromadce Orląt
niestraszna była śmierć,
a polskich mogił szlak,
zdobi galicyjskie pola.

Moje korzenie są tam,
gdzie igrzyska morderców
przesłoniły majestat prawa,
a na niewinnych dzieci
przelanej krwi
rosną róż białych kobierce.

Powraca pamięć tych stron,
gdzie duszę upajał
zwykły zamglony, deszczowy świt.
Bezgwiezdna noc,
skrawek lwowskiego nieba.

Moja Ojczyzna jest tam,
skąd niesie się do nieba
głośny krzyk i gniew,
który daje – satysfakcję
większą niż rozpacz…