Zadumanie


Zadumanie


Szept warg 
rozwiesił 
uwięzione w powiekach pamięci
przeźrocza wczorajszych i jutrzejszych uczuć
rozpiętą w przestrzeni tęsknotę 
codzienność zwykłych słów 
urok minionych wiosen

spłynęły jak sen 
zadumanie 
zamyślenie 
znaki czasu 
ślady przeszłości 
samotność
zmysłowość białych nocy 
klucze słowiczych nut
powoje rozwianych włosów

piętrzy się
potok rozproszonych myśli 
bezmiar wspomnień
we wzbudzonej pamięci
śnią się rozsiane
na jawie
sny


Ulice wspomnień


Nie wiem 
które ulice 
są mi bliższe 
obecne 
z betonu szkła 
lśniące neonami
nawałą samochodów

czy te dawne 
wskrzeszone struną 
białej alabastrowej pamięci 
gdy trwała magia młodości 
piękniej pachniały trawy 
inaczej szumiało morze

teraz nad ulicami zastygła 
osobliwa pieczęć czasu 
przeminął magnetyzm 
zmysłowych
pięknolicych nocy 
rozwiał się 
granatowy błękit nieba
wygasł czar gazowych lamp 
świeci bledszy Księżyc 
odleciały spłoszone ptaki


Park


Jest w parkowych alejkach
jakaś świętość
niewytłumaczalny nastrój
niepowtarzalność
wysokim płotem odgrodzony spokój
tu ma inny wymiar samotność
inny jest błękit nieba 
fantazje
wolniej płyną wskazówki zegara 
osobliwa cisza 
wypełnia krater wyobraźni 
tutaj pomiędzy progiem codzienności 
a drugą stroną Księżyca
przenika  duch poezji


Nienasycenie

Żonie


Miła 
jesteś 
bliskością najbliższą 
dzielę się z tobą 
ostatnim kęsem chleba
jesteś potrzebna
jak mleko matki
które daje życie

rozmarzony
płynę z tobą po błękicie nieba
patrząc w twe Słońcem 
rozświetlone oczy
chodzę w zmysłowej
niezmąconej ciszy 
lirycznym mostem
wyzłoconą drogą
niosąc jak szkatułę z klejnotami 
talizman szczęścia
wykutą miłości podkowę

jak pod sekwoją marzeń 
odpoczywam w twym cieniu
jesteś 
trzymaną w ramionach 
moją pomyślnością losu
 
właściwie mam wszytko
i dajesz mi wszystko
pomimo to 
wciąż chcę  
ciebie więcej


Liryka


Zaczytałem się
 zauroczyłem w poezji
w wersach wierszy
odkryłem w nich rozmowę dusz 
wzniosłość chwil 
tam 
gdzie galopuje wiatroskrzydły Pegaz
płynie deszcz meteorów
 odnalazłem siebie

przestrzenią nieba 
płyną eteryczne 
owiane poezją obłoki 
ramiona horyzontu 
wskazują
dryfującą w chmurach
rozbłękitnioną Arkadię 
wtedy się śnisz 
wymyślona daleka 
ta dla której chcę zatrzymać czas
ofiarować swoje myśli
gwiezdny diadem
związać swój los 
swój świat 
wić do stóp 
złotą nić Ariadny

czytam napisane wiersze
w głębi strof 
łączy się życie i sen 
pachnie lipa Czarnolasu 
coś jest we mnie 
coś poza mną 
krater istnienia 
niewidzialna przestrzeń czasu

okryty błękitną mgłą
 uwiedziony spojrzeniem muz
ugodzony strzałą Kupidyna 
zostałem poetą.